Notatnik z przepisami

Wpisy

  • sobota, 19 marca 2016
    • Polenta z boczkiem

      Polenta okazała się bardzo wdzięczna do przygotowania, można ją modyfikować na wiele sposobów, przyrządzić na słodko, zapiec z owocami, można dodać do niej ser grana padano albo parmezan, podać z różnymi wariantami sosów np. z grzybowym lub serowym i tym sposobem uczynić z niej danie główne lub dodatek zamiast ryżu lub ziemniaków. Dobrze smakuje grillowana, najlepiej przełamana jakimś bardziej zdecydowanym smakiem.

      - 1 szklanka kaszy kukurydzianej

      - garść szczypiorku

      - garść startego cheddara

      - ok. 80g wędzonego boczku w plastrach

      - odrobina oliwy do posmarowania blachy

      - 0,5 litra wody

      - 0,5 kostki rosołowej (kostkę można oczywiście zastąpić naturalnym wywarem warzywnym lub mięsnym np. pół na pół z ww. wodą)

      - do przyprawienia: płatki chilli, cząber, bazylia, pieprz, sos worcester, pieprzy syczuański, kmin rzymski

      Zagotować w garnku wodę, zmniejszyć ogień (nie może się gotować za mocno), rozpuścić w wodzie kostkę rosołową i stopniowo, cały czas energicznie mieszając, dosypywać po łyżce kaszy kukurydzianej. Należy tu bardzo uważać, by nie zrobiły się grudki. Mieszać aż masa zacznie gęstnieć i bulgotać, przyprawić, dodać drobno pokrojony boczek, szczypiorek i ser. Gdy masa zrobi się gęsta należy ją wylać na blachę lub do innego wcześniej posmarowanego oliwą naczynia, wygładzić powierzchnię, posypać z wierzchu kaszą kukurydzianą, by polenta zrobiła się chrupiąca i odczekać, by wierzch zaczął tężeć. Włożyć do piekarnika i podpiec ok. 15 minut. Wyjąć, wystudzić (gdy masa zrobi się zimna, całość całkiem stężeje). Podawać krojoną np. w trójkąty na zimno lub uprzednio podgrzaną (na patelni, w mikrofalówce) z sosem pomidorowym przygotowanym wedle uznania (lub innym), z sałatką lub z młodym szpinakiem, posypaną serem cheddar i polaną glazurą balsamiczną.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      sobota, 19 marca 2016 18:33
  • czwartek, 29 października 2015
    • Bataty!

      Bataty "chodziły" za mną od jakiegoś czasu i ciągle jakoś brakowałoodwagi, żeby się za nie zabrać, ale ostatnio się zmobilizowałam, kupiłam nieco więcej niż kilogram i dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać, co z nimi zrobić. Na pierwszy ogień poszły bataty pieczone w formie frytek, ciekawe w smaku, ale naprawdę trzeba być miłośnikiem słodkości w kuchni, bo dla niektórych ich słodycz jest nie do zniesienia. Z reszty tych ziemniaków postanowiłam więc, swoim zwyczajem, zrobić eksperymentalną zupę krem i o dziwo okazała się sukcesem. :)

       

      FRYTKI Z BATATÓW PIECZONE W PIEKARNIKU:

      - 2-3 bataty

      - 2-3 ząbki czosnku

      - oliwa

      - sok z połowy cytryny

      - sól, pieprz, papryka chili, rozmaryn

      Bataty obrać, umyć, pokroić na podłużne frytki, polać oliwą, obsypać przyprawami i wymieszać całość ręką. Wyłożyć na papier do pieczenia, by nie zachodziły na siebie, można podlać jeszcze odrobinę oliwą z wierzchu i posypać czosnkiem pokrojonym na mniejsze kawałki. Piec do miękkości w temperaturze ok. 180 stopni. Pod koniec pieczenia można ułożyć na wierzchu świeże gałązki ziół i skropić sokiem z cytryny. Najlepiej podawać z dipem serowym, np. z sera gorgonzola lub innego pleśniowego.

      EDIT: frytki z batatów obtoczonych w oliwie ze sproszkowanym chili, sosem worcester i czarnuszką są doskonałe. :)

       

      ZUPA KREM Z BATATÓW:

      Składniki:

      - 3 bataty

      - 2-3 małe marchewki

      - 1 łodyga selera naciowego

      - 2 ząbki czosnku

      - 1 średnia cebula

      - 2-3 plastry boczku lub surowej szynki (np. szwarcwaldzkiej)

      - 1 litr bulionu warzywnego lub mięsnego wołowego (od biedy kostka)

      - 1 łyżka koncentratu pomidorowego lub 5-6 łyżek passaty pomidorowej

      - 1 łyżka masła, oliwa do smażenia

      - 100-150g serka topionego o smaku szynki

      - przyprawy: ocet balsamiczny, sos piri-piri, papryka chili mielona, 3 listki laurowe, 3 ziarenka ziela angielskiego, pieprz czarny ziarnisty, cząber suszony, papryka wędzona, vegeta ekologiczna

      Na dno garnka wlewamy oliwę i dodajemy łyżkę masła. Pokrojoną drobno cebulę wrzucamy na oliwę, posypujemy solą, szklimy, dodajemy 2-3 plastry szynki surowej lub boczku, smażymy razem aż tłuszcz się wytopi i mięso się zarumieni, wyciągamy zrumienioną szynkę. Dodajemy czosnek pokrojony na kawałki, smażymy chwilę razem (tak, by czosnek się nie zrumienił, bo zgorzknieje!), zalewamy bulionem, doprowadzamy do wrzenia i wrzucamy pokrojone warzywa; marchewkę, seler naciowy, bataty. Dodajemy do gotującego się wywaru liście laurowe, ziele angielskie, pieprz ziarnisty i gotujemy aż warzywa zmiękną. Po tym czasie zdejmujemy zupę z palnika, wrzucamy do niej serek topiony, rozpuszczamy go i przestudzamy całość. Gdy zupa przestygnie, wyławiamy z niej ziele angielskie i liście laurowe, miksujemy na gładki krem, przyprawiając ją i regulując jej smak wedle uznania stopniowym dodawaniem po łyżce passaty pomidorowej. Dobrze jest dodać odrobinę wędzonej papryki i octu balsamicznego, a jeśli lubimy ostre potrawy, również sos piri-piri albo papryczkę chili. Krem przypomina trochę w smaku chrupki bekonowe i jest naprawdę zaskakująco dobry. Proponuję podanie go z kwaśną śmietaną na wierzchu lub bryndzą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 października 2015 00:28
  • sobota, 24 października 2015
    • Jesień - czas na dynię!

      Jesień zaczyna się od dyni, zdecydowanie. Zanim jeszcze liście zaczną porządnie się złocić i opadać, wszędzie pojawiają się te pomarańczowe cuda. Tym razem jesień zaczęła się u mnie od dyni piżmowej.

      Jedna dorodna dynia piżmowa, przekrojona na pół, wystarczy do zrobienia garnka zupy i brytfanki pieczonej dyni jako dodatek do obiadu.

      Dynia pieczona:

      - pół dyni piżmowej (lub jakiejkolwiek innej),

      - 1/3 szklanki oliwy

      - 2 ząbki czosnku

      - sos sojowy, estragon lub rozmaryn (może być suszony), miód (najlepiej toskański spadziowy), cukier brązowy, pieprz, sól,

      - sok z połowy cytryny

      - płatki chili

      Dynię obieramy z łupy i kroimy w kostkę, jej wielkość zależy od naszego osobistego widzimisię. Wkładamy dynię do brytfanki/naczynia żaroodpornego z przykryciem. Przygotowujemy sos: wyciskamy lub drobno siekamy dwa do trzech ząbków czosnku, zalewamy 1/3 szklanki oliwy (do pół szklanki), dodajemy sól, pieprz, płatki chili, łyżeczkę sosu sojowego, łyżeczkę miodu, mieszamy razem i zalewamy dynię w brytfance tak przygotowaną marynatą. Posypujemy szczyptą rozmarynu lub estragonu (jeśli wolimy mniej intensywny aromat), posypujemy ok. 2 łyżeczkami cukru brązowego, mieszamy, żeby równomiernie wszystko się pokryło oliwą. Wkładamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 180 stopni pod przykryciem. Początkowo 20 minut, a później sprawdzamy widelcem i pieczemy do momentu, aż będą miękkie. Pod koniec skrapiamy sokiem z cytryny (można też dodać trochę octu winnego lub balsamicznego), ponieważ dynia sama w sobie będzie bardzo słodka i potrzebuje zrównoważenia smaku. Podajemy jako dodatek do mięsa i ryżu brązowego.

       

      Sposób drugi - zupa dyniowa:

      - pół dyni piżmowej

      - 2 ząbki czosnku

      - 2 małe cebule

      - 1-2 łodygi selera naciowego

      - 2-3 marchewki

      - oliwa

      - 1 litr wywaru mięsnego lub warzywnego, opcjonalnie kostka rosołowa i suszona jarzynka,

      - szczypta rozmarynu, sos chili, 2 liście laurowe, 3 ziarenka ziela angielskiego, pieprz, sól, pieprz syczuański, ocet balsamiczny, vegeta ekologiczna

       

      Obraną dynię kroimy w kostkę, marchewkę obieramy i kroimy w cienkie talarki, siekamy łodygę lub dwie selera, cebulę kroimy w kostkę. Do garnka wlewamy oliwę i smażymy na niej cebulę aż się zeszkli, następnie wrzucamy na nią pokrojone warzywa i chwilę razem smażymy, po czym zalewamy całość litrem bulionu, dodajemy liście laurowe, pieprz ziarnisty, ziele angielskie, vegetę ekologiczną, ząbek czosnku i gotujemy do miękkości pod przykryciem na niewielkim ogniu. Pod koniec dodajemy sos chili/tabasco/sambal/płatki chili, można dodać łyżkę masła i wycisnąć do zupy jeszcze jeden lub dwa ząbki czosnku. Po wystudzeniu miksujemy na gładki krem, stawiamy raz jeszcze na palnik i podgrzewamy. To jest czas na doprawienie zupy, dajemy sól, pieprz, jeśli nie jest ostra, rozmaryn, ocet balsamiczny. Voila!

      Zupa najlepsza jest na następny dzień jak się "przegryzie", podajemy ją z pokruszonym serem bałkańskim lub bryndzą, polaną sosem balsamicznym.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      sobota, 24 października 2015 16:27
  • poniedziałek, 19 października 2015
    • Penne z szynką szwarcwaldzką i suszonymi pomidorami

      Wbrew pozorom to danie nie jest drogie, a dość wyszukane, koszt jednej porcji to około sześć, w porywach siedem, złotych.

      Potrzebujemy (dla 2 osób):

      - 500g makaronu penne

      - 100ml śmietany 18%

      - 2 zielone cebulki

      - 2 ząbki czosnku

      - sos balsamiczny

      - 50 - 100g szynki szwarcwaldzkiej (ilość zależna od upodobań)

      - oliwa, łyżka masła

      - garść pomidorów suszonych (ok. 100g)

      - 0,5 szklanki białego wina (u mnie lidlowski Tokaj, 10zł za butelkę)

      - przyprawy, które użyłam: oregano suszone, tymianek, pieprz czarny, płatki chili, pieprzy syczuański, 2 łyżeczki cukru brązowego, 0,5 łyżeczki toskańskiego miodu spadziowego, sos piri-piri, ćwiartka kostki rosołowej, świeża bazylia

      Szynkę w plastrach kroimy w kosteczkę lub rwiemy na kawałeczki, pomidorki siekamy na drobniejsze cząstki, kroimy zieloną cebulkę (wraz z cybuszkami, część cybuszków pozostawiamy do dekoracji). Szynkę rumienimy na oliwie (można dodać oliwy z suszonych pomidorów), dodajemy pomidory i cebulkę, smażymy razem. Zalewamy białym winem i gotujemy razem ok.5 minut. Po tym czasie hartujemy śmietanę i wlewamy do całości na patelnię, na tym etapie regulujemy smak, jeśli jest zbyt kwaśny, dodajemy cukier brązowy/miód. Sypiemy pieprz, dodajemy kostkę, można podlać wodą, by sos stał się rzadszy, dodajemy ocet balsamico do smaku, łyżkę masła, ścieramy lub wyciskamy do sosu ząbek lub dwa czosnku, przyprawiamy dalej według uznania. Ja doprawiłam dla ostrości sosem piri-piri, dodałam również szczyptę oregano i tymianku. Ugotowany, odcedzony makaron penne zalewamy w garnku tak przygotowanym sosem i podajemy posypany zieloną cebulką, świeżą bazylią i polany sosem balsamicznym. Doskonale smakuje z lampką białego wina. :)

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 października 2015 16:39
  • sobota, 18 lipca 2015
    • Krem z zielonego groszku

      SKŁADNIKI:

      - 0,5kg zielonego groszku łuskanego (najlepiej świeży, ale może być mrożony),

      - 2 marchewki

      - 2 pietruszki

      - 2 ząbki czosnku

      - ćwiartka selera

      - śmietana 18 lub 12%

      - masło, oliwa

      - 1 duża cebula

      - natka pietruszki i/lub lubczyk

      - szczypiorek

      - kostka rosołowa/suszona jarzynka/vegeta ekologiczna/"piramidka smaku" z Lidla

      - 3 liście laurowe, kilka ziaren ziela angielskiego

      - sól, pieprz, chili

      - sok z połowy cytryny

       

      Cebulę kroimy w kostkę, rozgrzewamy na dnie garnka oliwę z masłem, wrzucamy na nią cebulę, solimy i smażymy aż się zeszkli. Zalewamy całość ok. 2 litrami wody, wrzucamy do niej świeżą natkę pietruszki, lubczyk świeży, jarzynkę suszoną, liście laurowe i ziele angielskie, obrane marchewki, pietruszkę, selera, dwa ząbki czosnku obrane i gotujemy wywar aż warzywa zmiękną, można dodać kostkę rosołową, jeśli ktoś ją uznaje lub przygotować porządny bulion na mięsie. Gdy warzywa zmiękną, wyciągamy je z garnka, na ich miejsce wrzucamy opłukany groszek i gotujemy aż zmięknie (trudno powiedzieć ile czasu, ale jakieś pół godziny, trzeba co jakiś czas kosztować). Gdy groszek już będzie miękki, wrzucamy znów do garnka ugotowane warzywa, pokrojone, by łatwiej je było zmiksować. Wyławiamy liście laurowe i ziele angielskie przed zmiksowaniem. Blendujemy już nieco przestudzoną zupę na gładki krem, jeśli będą w niej przeszkadzały łupy z groszku, zupę należy dla gładkiej konsystencji przetrzeć przez sito. Pod koniec przyprawiamy wedle uznania; sokiem z połowy cytryny, papryczką chili, tymiankiem, pieprzem itd. Podajemy z kleksem śmietany i posiekanym szczypiorkiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      sobota, 18 lipca 2015 14:55
  • wtorek, 02 czerwca 2015
    • "Gulasz" z ciecierzycy

      Kolejny szybki obiad w wersji wegetariańskiej, gdyby nie to, że dodałam do niego trochę masła, byłby wręcz wegański. Czas przygotowania to ok. pół godziny.

      Składniki:

      - 1 słoik/puszka ciecierzycy (400g),

      - 1 cebula

      - 1 papryka

      - 0,5 cukinii

      - 1 marchewka

      - 3 łodygi selera naciowego

      - 2 ząbki czosnku

      - 400g pomidorów krojonych

      - 1 mała papryczka chili

      - garść korniszonków

      - oliwa i masło do smażenia

      - pęczek świeżej pietruszki lub świeży tymianek

      - szklanka bulionu (warzywny, drobiowy lub, od biedy, kostka rosołowa)

      - przyprawy: pieprzy syczuański, ocet balsamico, czubryca zielona, sól, curry, kilka ziarenek kolendry, kumin, papryka słodka, papryka wędzona, można użyć też sosu sojowego, sosu Worcester i koreańskiej pasty paprykowej gochujang.

       

      Kroimy cebulę, paprykę, marchewkę, selera, cukinię w kostkę, papryczkę chili w plasterki (jeśli nie chcemy, by było zbyt ostre usuwamy pestki), korniszonki w plasterki, smażymy razem na maśle z oliwą, gdy warzywa trochę zmiękną, podlewamy całość szklanką bulionu i dusimy pod przykryciem. Gdy się podduszą i będą miękkie, dodajemy czosnek i posiekaną pietruszkę (ilość wedle uznania), podsmażamy, zalewamy pomidorami krojonymi. Ciecierzycę odsączamy na sitku z zalewy, opłukujemy i dodajemy do całości, dusimy razem pod przykryciem ok. 5-7 minut. Przyprawiamy. Podajemy z ryżem naturalnym, kaszą jęczmienną lub kuskusem, na wierzch można dać łyżkę śmietany i świeże zioła.

      EDIT:

      Zamiast ciecierzycy nada się też zwykła fasola z puszki, np. czarna fasola (bardzo zdrowa), dodatek chorizo albo węgierskiej kiełbasy suszonej byłby idealny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 czerwca 2015 19:00
  • środa, 20 maja 2015
    • Obiad ekspresowy - spaghetti z cukinią i pomidorami

      Lekki obiad w dwadzieścia minut? Ależ proszę bardzo.

       

      Spaghetti z cukinią, pomidorami i cheddarem (2-3 osoby):

      - 1 cukinia

      - 2 małe pomidory

      - 1 cebula

      - 1-2 ząbki czosnku (wedle uznania)

      - ocet balsamiczny/winny/sok z cytryny

      - 50g sera cheddar

      - świeże zioła (miałam pietruszkę i miętę, ale spokojnie nada się również bazylia, oregano, cząber)

      - oliwa

      - 1 łyżka masła

      - przyprawy: pieprz syczuański, curry, pieprz czarny, sól, papryka chili, papryka słodka lub inne wedle uznania

      - makaron spaghetti lub tagliatelle

      - ew. ketchup lub koncentrat pomidorowy (ok. 2 łyżeczki)

      Cukinię i pomidory myjemy, bez obierania kroimy w drobne cząstki, cebulę siekamy bardzo drobno, podobnie czosnek. Cukinię wraz z cebulą wrzucamy do garnuszka, zalewamy oliwą i dodajemy masło. Przesmażamy, po czym dalej dusimy pod przykryciem aż zmięknie. Dodajemy pokrojone pomidory i czosnek, dusimy do miękkości. Na tym etapie można dodać łyżeczkę koncentratu pomidorowego lub ok. 2 łyżeczki ketchupu. Przyprawiamy, dodajemy ocet lub sok z cytryny. Podajemy z makaronem spaghetti, posypane cheddarem pokrojonym w kostkę i posiekanymi ziołami. Najlepiej smakuje z lampką wina. :) Voila!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      środa, 20 maja 2015 17:41
  • poniedziałek, 18 maja 2015
    • Dzbanek lata

      W myśl teorii arabskich sklepikarzy, zaczepiając Polaków na ulicy słowami "zimna woda zdrowia doda", zaczęłam przygotowywać sobie co jakiś czas "wodę smakową", upychając do butelek o szerokim gwincie plastry cytryny i ogórka. W zasadzie wszystkie warianty dozwolone, włącznie z pakowaniem do butelki listków szałwii, mięty, czy melisy. :)

       

      Przepis na dzbanek "wody smakowej":

      Do dzbanka wlewamy wodę mineralną lub zwykłą przegotowaną i wystudzoną. Do tego dorzucamy pokrojoną w plastry cytrynę, pół pokrojonego w plastry ogórka gruntowego, pęczek umytej, świeżej mięty, ok. łyżkę miodu. Jeśli mamy lód, to dodajemy lód, można dorzucić również pomarańczę lub limonkę. Najlepiej pozostawić na parę godzin w lodówce. Można pić solo (nalewamy do szklanej buteleczki i zabieramy ze sobą do pracy :)), ale polecam spróbować z owocową wódką Pimm's No.1 (na bazie ginu) w wariancie imprezowym.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Dzbanek lata”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 maja 2015 14:02
  • wtorek, 28 kwietnia 2015
    • Sos chili słodko-kwaśny

      Zazwyczaj zmuszona jestem do kupienia całego opakowania świeżych papryczek chili i później po użyciu jednej zostaje mi całe opakowanie, najczęściej suszę, żeby się nie zepsuły, ale suszone to już niestety nie jest to samo... Znalazłam niedawno pomysł na wykorzystanie papryczek, które akurat leżą samotnie w lodówce.

      SKŁADNIKI:

      4-5 czerwonych papryczek chili

      ok. 1 szklanki wody

      ok. 100ml octu

      3 ząbki czosnku

      kilka łyżek cukru (wedle uznania) i/lub miód

      sól, pieprz

      mąka ziemniaczana

       

      Papryczki myjemy, odcinamy szypułki, kroimy na drobniejsze cząstki, wrzucamy do blendera, dolewamy ok. pół szklanki wody, wrzucamy 3 ząbki czosnku i blendujemy. Gdy są już zmiksowane, wlewamy całość do garnka, dolewamy octu, kolejne pół szklanki wody, solimy, dodajemy cukier, by zrównoważyć kwaśność octu. W trakcie gotowania dobrze jest skosztować i dodawać cukier stopniowo do pożądanej równowagi, ja poza cukrem dodałam jeszcze 2 łyżki miodu i łyżeczkę lub dwie octu balsamico. Jeśli papryczki nie są zbyt ostre, jak w moim przypadku, można dodać trochę suszonych płatków chili lub pieprzu (pieprz syczuański jest świetny do tego). Na koniec kosztujemy, gotujemy przez parę minut, po czym mieszamy po odstawieniu z ognia z rozrobionymi w wodzie dwiema łyżeczkami mąki ziemniaczanej. Postępujemy dalej jak z kisielem, czyli mieszamy często i doprowadzamy do zagotowania, po czym napełniamy sosem szklane, uprzednio sparzone słoiczki. Możliwe są wariacje na temat tego sosu, w przyszłości spróbuję z bardziej ostrymi papryczkami, dam mniej mąki ziemniaczanej (3 łyżeczki to jednak za dużo...), spróbuję dodać cząstki cytryny. Sos smakiem nie różni się od tego sklepowego, a nie ma w nim ani odrobiny chemii. :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 kwietnia 2015 22:17
  • środa, 01 kwietnia 2015
    • Bliski Wschód coraz bliższy :)

      Kofta, kufta, kefta - to danie znajdziemy pod różnymi nazwami, w zależności od regionu, w którym będziemy ją zajadać. Jedno pozostaje niezmienne - jest to mielone mięso grillowane lub pieczone o kształcie zbliżonym do cygara, nabite na szaszłyk. Zrobiłam je trochę po swojemu, już bez szaszłyka upiekłam je w piekarniku i dodałam coś, co w krajach Bliskiego Wschodu uznane byłoby kategorycznie za haram, czyli wieprzowinę. Do kotlecików nie dodajemy bułki tartej, mąki, czy jajka.

      Składniki:

      - ok. 700g mięsa mielonego - w moim przypadku pół na pół wieprzowina z wołowiną, można zrobić z indyka, najlepiej z baraniny lub jagnięciny

      - 1 cebula drobniutko posiekana

      - 1 - 2 ząbki czosnku

      - pół pęczka świeżej natki pietruszki

      - 1 łyżeczka startej skórki cytrynowej

      - mix przypraw: ok. pół łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego - ważny składnik!), papryka słodka, papryka ostra, odrobina cynamonu i imbiru suszonego, gałka muszkatołowa, goździki, pieprz, sól, utłuczone nasiona kolendry, kardamon, odrobina curry

      Mięso mielone mieszamy z przyprawami, cebulą, czosnkiem, pietruszką, wyrabiamy jak ciasto i odstawiamy do lodówki na jakiś czas, najlepiej jak najdłużej. W moim przypadku było to około godziny. Przygotowujemy sobie blachę do pieczenia, wykładamy ją papierem, formujemy mięso w kulki (mniej więcej wielkości jajka) i wydłużamy je nieco do owalnego kształtu. Wykładamy na blachę, smarujemy każdy kawałek oliwą, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy do momentu aż będą całe zarumienione (trudno mi orzec jak długo, nigdy nie pilnuję czasu dokładnie, ale myślę, że pół godziny do 40min). W tym czasie przygotowujemy do tego jakąś sałatkę (np mix sałat z pomidorkami koktajlowymi i sosem musztardowym albo tradycyjną bliskowschodnią salat israeli/salat aravi - czyli pokrojone w drobną kostkę pomidory, ogórki gruntowe, cebula, rzodkiewki, chili, sok z cytryny z oliwą, pęczek pietruszki i mięty) i koniecznie ryż ugotowany z curry i ziarnami kardamonu (najlepiej jeśli ryż ugotujemy w rosole, choć na kostce od biedy też przejdzie :)). Ziarna wrzucamy do wody z gotującym się ryżem, uprzednio zgniecione lekko (nie szczędzimy kardamonu, 5 ziaren to minimum).

      Talerz wykładamy ryżem płasko, na to układamy kuftę i przyozdabiamy listkami pietruszki. Podajemy z sałatką.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Bliski Wschód coraz bliższy :)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      środa, 01 kwietnia 2015 22:13