Notatnik z przepisami

Wpisy

  • niedziela, 25 stycznia 2015
    • Ulubiona rybka

      Mój ulubiony sposób na rybkę  - zapiekanie, najlepiej w folii, z dodatkami. Danie to właściwie robi się samo, do tego podajemy ryż, sos i obiad gotowy, a zachwyt zajadających - bezcenny! :)

      SŁADNIKI:

      - filet najlepiej z łososia lub pstrąga łososiowego (trzeba liczyć, że 150-200g ryby na głowę musi być, zależy jak bardzo domownicy lubią rybę)

      - pół średniej cebuli lub dwie szalotki

      - odrobina masła

      - limonka

      - pęczek koperku

      - pół łyżeczki chrzanu ze słoiczka

      - kubek śmietany 12% lub 18%

      - łyżeczka mąki (opcjonalnie do zagęszczenia)

      - łyżeczka musztardy

      - 1 ząbek czosnku

      - 1 łyżka serka topionego (opcjonalnie)

      - przyprawy: pieprz ziołowy, naturalna vegeta, sól, pieprz, estragon

      Rybkę myjemy, wyciągamy dokładnie ości. Osuszamy ręcznikiem papierowym, posypujemy przyprawami, każdy filet osobno układamy na arkuszu folii aluminiowej i wykładamy na nią kolejno: cienkie plasterki szalotki lub zwykłej cebuli (zwykła cebula musi być bardzo cieniutko pokrojona, bo pozostanie twarda w przeciwnym wypadku), gałązkę lub dwie koperku, cieniutkie plasterki limonki i na to wszystko kilka wiórków z masła. Posypujemy całość roztartym w palcach suszonym estragonem, zawijamy szczelnie w folię, układamy na blasze i pieczemy w temperaturze 180 stopni pierwsze kilka minut, potem możemy temperaturę zmniejszyć i piec powolutku, w międzyczasie przygotowując sos. Nigdy nie wiem, jaki dokładnie jest czas pieczenia takiej ryby, po prostu regularnie sprawdzam.

      Sos, często robię cytrynowy. Jest bardzo podobny do koperkowego, tylko wyciskam do niego sok z cytryny i ścieram uprzednio sparzoną skórkę cytrynową, regulując kwaśność miodem lub cukrem. Tutaj podgrzewamy śmietanę, w której rozpuszczamy serek topiony, dodajemy trochę masła, posiekany koperek, wyciskamy do tego ząbek czosnku, dodajemy łyżeczkę musztardy oraz pół łyżeczki chrzanu i doprawiamy solą, pieprzem, można dodać cukru, jeśli śmietana była kwaśna. W przypadku, gdy sos jest zbyt rzadki, zagęszczamy go mąką (płaska łyżeczka mąki rozrobiona z zimną wodą na emulsję, ostrożnie wlana do sosu, energicznie wymieszana i zagotowana).

      Gdy rybka jest gotowa, wyciągamy ją z folii na talerze (uwaga, bo to trudna sztuka, niestety ryba z folii bardzo się rozpada), według uznania można rybę podać bezpośrednio na wylanym na talerz sosie cytrynowym/chrzanowym/koperkowym lub położyć ją obok. Podawać z ryżem.

       

      EDIT:

      Podobny sposób polega na zapieczeniu ryby w folii w ten sam sposób, tylko obłożoną cienkimi plastrami fenkułu (kopru włoskiego) i plastrami pomarańczy, również pyszne, dobrze do tego nadaje się np. dorsz. Trzeba tylko pamiętać, że fenkuł ma charakterystyczny, anyżowy smak, jeżeli nie znosimy anyżu - najpewniej nie polubimy również kopru włoskiego. Do łososia natomiast, na przykład usmażonego na patelni na odrobinie oliwy, pasują doskonale karmelizowane śliwki w cukrze - śliwki pokrojone na połówki (niekoniecznie węgierki!) zasypujemy cukrem i z odrobiną wody gotujemy do miękkości aż utworzy się z nich sos, doprawiamy odrobiną majeranku i voila!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 stycznia 2015 20:09
    • Zimowa herbatka mocy

      Gdy za oknem zimno, w tramwaju zimno, na uczelni i w pracy zimno, i mamy ochotę tylko przytulić się do kaloryfera pod ciepłym kocykiem, warto się rozgrzewać "od środka" (nie tylko miłością i napojami wysokoprocentowymi). Proponuję ekspresową herbatę do termosu, przygotowaną dosłownie na kilka minut przed szaleńczym maratonem do autobusu.

       

      Potrzebujemy:

      - dobry termos, który długo trzyma ciepło,

      - pół pomarańczy,

      - szczypta cynamonu,

      - cienki plasterek imbiru,

      - wrzątek

      - herbatka, najlepiej czarna (może być zwykły Lipton), może być czarna korzenna, wtedy nie potrzebujemy już dodawać cynamonu w proszku,

      - miód lub cukier

       

      Zaparzamy herbatkę (na tyle, na ile nam czas pozwala, ja mam zwykle góra pięć minut), zwykle zaparzam ją już bezpośrednio w termosie, można zaparzać jednak w dzbanku, a potem przelewać. Dolewamy sok wyciśnięty z połowy pomarańczy, do termosu wrzucamy dosłownie malutki kawałek imbiru (w ciągu dnia odda całkiem sporo "mocy" do herbaty), słodzimy 2 łyżeczkami cukru lub miodu, dodajemy szczyptę cynamonu i w drogę. Czasem taką herbatkę robię w przeźroczystym dzbanku (ładnie wygląda) i popijam w ciągu dnia, przestudzona smakuje jak Nestea wersja zimowa. Z tą różnicą, że po prostu kroimy pomarańczę w plastry i wrzucamy do dzbanka, możemy część pomarańczy nie skroić, tylko wycisnąć do dzbanka, dodać kilka kropel soku z cytryny, dorzucić kilka goździków albo w ogóle wymienić pomarańczę na sok malinowy lub sok z pigwy. Gwarantuję, że rozgrzewa świetnie. :)

      EDIT:

      polecam do takich rzeczy czerwone pomarańcze, może i są droższe od tych zwykłych, ale moim zdaniem znacznie lepsze, mają dużo soku, więc z powodzeniem można robić z nich świeżo wyciskany sok dla zdrowia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 stycznia 2015 19:31
  • niedziela, 18 stycznia 2015
    • Warzywa w sosie słodko-kwaśnym

      To danie powstało z konieczności wymyślenia czegoś bez mięsa, co nie będzie naleśnikami ani makaronem. Wyszło całkiem nieźle, choć wszyscy zgodnie przyznali (poza jedną osobą optującą za daniem wegetariańskim), że w tym daniu przydałby się kurczak.

       

      SKŁADNIKI:

      250ml passaty pomidorowej

      2-3 łodygi selera naciowego

      1 duża cebula

      1-2 ząbki czosnku

      olej rzepakowy lub oliwa z oliwek

      2 łyżki masła

      3 małe marchewki

      1/2 puszki kukurydzy

      1/2 puszki ananasów plus syrop (pominęłam z powodu protestów domowników)

      1 papryka czerwona

      natka pietruszki do posypania na wierzch

      odrobina soku z cytryny

      1-2 łyżeczki octu balsamicznego

      1 łyżeczka cukru lub 1 łyżeczka miodu

      przyprawy: sól, pieprz, jeśli ktoś uznaje, można dać pół kostki rosołowej lub naturalną vegetę ekologiczną, curry, pieprz ziołowy, papryka ostra, papryka słodka, słodki sos chili Vitasia (z Lidla, całkiem niezły, ilość według uznania, można pominąć, ale fajnie podkręca smak)

      Warzywa myjemy, selera kroimy w plasterki, paprykę w kostkę, marchewkę również kroimy drobno. Kroimy cebulę w drobną kostkę, podsmażamy ją na oleju rzepakowym, przekładamy do garnka lub do głębokiej patelni. Resztę warzyw smażymy parę minut na tej samej patelni, co uprzednio cebulę, dodając do tego 2 łyżki masła, vegetę, sól, pieprz. Gdy trochę się podsmaży, przekładamy do garnka, zalewamy wodą, by przykryła warzywa i dusimy razem z wyciśniętym przez praskę czosnkiem aż marchewka zmięknie. Po tym czasie zalewamy całość passatą pomidorową, przyprawiamy regulując smak cukrem/miodem, sokiem z ananasa, sokiem z cytryny, octem, słodkim sosem chilli, by wyważyć smaki na słodko-kwaśny. Na tym etapie dodajemy też odsączoną kukurydzę z puszki i drobno pokrojonego ananasa. Dusimy krótko. Podajemy z ryżem i natką pietruszki na wierzchu.

       

      EDIT:

      Można robić różne wariacje tego dania. Kiedyś zdarzyło mi się zrobić gulasz z indyka w podobny sposób, tylko na rosole, z koncentratem pomidorowym i właśnie cebulą, marchewką i selerem naciowym. To danie powyżej warto urozmaicić o pokrojonego w kostkę i usmażonego indyka lub kurczaka.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Warzywa w sosie słodko-kwaśnym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 stycznia 2015 21:48
    • Pancakes

      Drugie podejście, za pierwszym razem, chyba z rok temu, coś nie wyszło, były płaskie i nie chciały się zbytnio usmażyć. Za drugim razem wzięłam przepis z mojewypieki.com i w końcu się udało, choć też myślałam, że skończy się katastrofą. :)

       

      SKŁADNIKI:

      1,5 szklanki mleka

      2 szklanki mąki pszennej

      3 łyżeczki proszku do pieczenia

      3 łyżki cukru

      szczypta soli

      2 jajka

      75g masła

       

      Do naczynia przesiewamy mąkę, mieszamy z proszkiem, cukrem, solą. W drugim naczyniu roztrzepujemy jajka, mieszamy z mlekiem, dodajemy rozpuszczone i przestudzone masło (inaczej nam zetnie jajka, trzeba uważać). Dodajemy płyn do mąki, całość mieszamy lub miksujemy. Placuszki smażymy krótko na suchej patelni. Podajemy z masłem orzechowym, Nutellą, miodem, syropem klonowym, sosem owocowym, pokrojonymi plasterkami banana lub, co też się świetnie sprawdza, waniliowym serkiem homogenizowanym doprawionym cynamonem. Idealne na leniwe, niedzielne śniadanie. Smacznego!

      EDIT:

      następnym razem spróbować zrobić wersję na maślance!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 stycznia 2015 20:14
  • niedziela, 11 stycznia 2015
    • Baba ghanoush/moutabbal

      Przepis na bliskowschodnią pastę z bakłażana, znaną na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Lewancie. Bardzo zdrowa, trudno być wobec niej obojętnym. Równie charakterystyczna jak hummus, który zresztą robi się niemal tak samo z tą różnicą, że ciecierzycę uprzednio namaczamy przez kilka godzin i gotujemy.

       

      SKŁADNIKI:

      - 2 średnie bakłażany

      - 100g jogurtu greckiego

      - sok z połowy cytryny

      - 3 łyżki pasty tahini (tahiny, pasty sezamowej)

      - 1 lub 2 ząbki czosnku

      - oliwa

      - mały pęczek świeżej natki pietruszki (opcjonalnie)

      - przyprawy: sól, pieprz, płatki chili, kilka ziarenek kminu rzymskiego, papryka wędzona (opcjonalnie)

      Bakłażany nakłuwamy widelcem w kilku miejscach, kładziemy na blasze posmarowanej oliwą i pieczemy w 200 stopniach Celsjusza ok. 45-60min, aż ich skóra się zmarszczy i będą miękkie. Wyjmujemy z piekarnika, odkrawamy końcówkę z ogonkiem, obieramy jeszcze na ciepło ze skóry. Kroimy w cząstki i studzimy. Po przestudzeniu wrzucamy do blendera, dodajemy jogurt, tahinę, sok z cytryny, wyciskamy do tego czosnek, obficie solimy i przyprawiamy, wrzucamy natkę i miksujemy/blendujemy na pastę. Kosztujemy i wedle uznania możemy dodać jeszcze trochę jogurtu albo tahini, można doprawić. Przekładamy do miseczki, wygładzamy łyżką powierzchnię i robimy nią wgłębienia (to dosyć trudne, bo pasta nie jest na tyle gęsta, żeby zachować kształt i trochę się lepi), w powstałe dołeczki nalewamy oliwę, posypujemy słodką lub ostrą papryką mieloną, lub też, żeby było bardziej bliskowschodnio, zatarem i dekorujemy listkami pietruszki lub kolendry. Serwujemy na zimno z chlebem, pitą, ogórkiem, papryką lub marchewką krojoną w słupki.

      EDIT nr1:

      dla uzyskania charakterystycznego dymnego posmaku zaleca się opalanie bakłażana przez piętnaście minut w skórze, a gdy zrobi się czarny, zapiekanie go jeszcze przez piętnaście minut w piekarniku nagrzanym do dwustu stopni.

      EDIT nr2:

      jedzone z plasterkami jalapeno w zalewie i pomidorkami koktajlowymi smakuje jeszcze lepiej. :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Baba ghanoush/moutabbal”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 stycznia 2015 22:20
  • piątek, 09 stycznia 2015
    • Spontaniczna sałatka

      Miałam napisać jeden z zaległych przepisów, ale skoro zrobiłam całkiem spontanicznie sałatkę, zapisuję ją, póki jeszcze nie jest zjedzona i pamiętam :)

      SKŁADNIKI:

      - miks sałat, tu jest całkowita dowolność

      - 1 lub 2 szalotki

      - garść oliwek

      - 1-2 piersi z kurczaka

      - 1 mała marchewka

      - 250g pomidorków koktajlowych

      - opcjonalnie 3 plasterki jalapeno w zalewie octowej (ja namiętnie kupuję La Costeña), pół papryki

      SOS:

      - 1 łyżeczka miodu

      - musztarda (użyłam francuskiej i dijon)

      - łyżeczka octu balsamicznego

      - kubeczek jogurtu naturalnego (nie miałam śmietany, ale też było dobrze)

      - 3 łyżeczki majonezu lub więcej, według uznania

      - 1 łyżeczka oliwy

      - przyprawy: pieprz, sól, pieprz ziołowy, estragon, vegeta ekologiczna

      MARYNATA DO KURCZAKA:

      - łyżeczka miodu, odrobina oliwy, sól, pieprz, curry, vegeta ekologiczna lub przyprawa do kurczaka, pieprz ziołowy, odrobina musztardy

       

      Kurczaka myjemy, kroimy w drobną kostkę, zalewamy marynatą i odstawiamy.

      Sałatę myjemy, suszymy, rozrywamy liście na drobniejsze kawałki, wkładamy do miski, w której docelowo będzie sałatka. Marchewkę płuczemy, obieramy, ścieramy na tarce o drobnych oczkach, odciskamy z wody i wsypujemy do miski z sałatą. Pomidorki myjemy, przekrawamy na połówki, dorzucamy do całości. Podobnie z oliwkami - garść oliwek odsączamy z zalewy i kroimy w plasterki, szalotkę obieramy i kroimy w piórka. Jalapeno siekamy drobniutko, całość mieszamy i wstawiamy do lodówki (można jeszcze dodać zwykłą paprykę). W międzyczasie smażymy naszego kurczaka na odrobinie oleju rzepakowego lub z oliwek. Niezbyt długo, żeby się nie zrobił suchy. Studzimy (w moim przypadku błyskawicznie na parapecie, nie ma to jak zima).

      Przygotowujemy sos - wlewamy jogurt do miseczki, dodajemy musztardę (ilość według uznania, ja dałam całkiem sporo, kilka łyżeczek), mieszamy to z miodem, octem, łyżeczką oliwy, 3 łyżeczkami majonezu, dodajemy przyprawy (zwłaszcza estragon jest tu kluczowy, świetnie łączy się z musztardą), można wycisnąć do sosu ząbek czosnku (pominęłam). Całość najlepiej rozmieszać trzepaczką lub widelcem, ponieważ majonez pozostawia grudki.

      Gdy kurczak ostygnie wrzucamy go do sałatki, mieszamy. Podajemy sałatkę polaną sosem (już na talerzu), najlepiej z tostami albo grzankami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      piątek, 09 stycznia 2015 19:55