Notatnik z przepisami

kolacje

  • niedziela, 11 stycznia 2015
    • Baba ghanoush/moutabbal

      Przepis na bliskowschodnią pastę z bakłażana, znaną na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Lewancie. Bardzo zdrowa, trudno być wobec niej obojętnym. Równie charakterystyczna jak hummus, który zresztą robi się niemal tak samo z tą różnicą, że ciecierzycę uprzednio namaczamy przez kilka godzin i gotujemy.

       

      SKŁADNIKI:

      - 2 średnie bakłażany

      - 100g jogurtu greckiego

      - sok z połowy cytryny

      - 3 łyżki pasty tahini (tahiny, pasty sezamowej)

      - 1 lub 2 ząbki czosnku

      - oliwa

      - mały pęczek świeżej natki pietruszki (opcjonalnie)

      - przyprawy: sól, pieprz, płatki chili, kilka ziarenek kminu rzymskiego, papryka wędzona (opcjonalnie)

      Bakłażany nakłuwamy widelcem w kilku miejscach, kładziemy na blasze posmarowanej oliwą i pieczemy w 200 stopniach Celsjusza ok. 45-60min, aż ich skóra się zmarszczy i będą miękkie. Wyjmujemy z piekarnika, odkrawamy końcówkę z ogonkiem, obieramy jeszcze na ciepło ze skóry. Kroimy w cząstki i studzimy. Po przestudzeniu wrzucamy do blendera, dodajemy jogurt, tahinę, sok z cytryny, wyciskamy do tego czosnek, obficie solimy i przyprawiamy, wrzucamy natkę i miksujemy/blendujemy na pastę. Kosztujemy i wedle uznania możemy dodać jeszcze trochę jogurtu albo tahini, można doprawić. Przekładamy do miseczki, wygładzamy łyżką powierzchnię i robimy nią wgłębienia (to dosyć trudne, bo pasta nie jest na tyle gęsta, żeby zachować kształt i trochę się lepi), w powstałe dołeczki nalewamy oliwę, posypujemy słodką lub ostrą papryką mieloną, lub też, żeby było bardziej bliskowschodnio, zatarem i dekorujemy listkami pietruszki lub kolendry. Serwujemy na zimno z chlebem, pitą, ogórkiem, papryką lub marchewką krojoną w słupki.

      EDIT nr1:

      dla uzyskania charakterystycznego dymnego posmaku zaleca się opalanie bakłażana przez piętnaście minut w skórze, a gdy zrobi się czarny, zapiekanie go jeszcze przez piętnaście minut w piekarniku nagrzanym do dwustu stopni.

      EDIT nr2:

      jedzone z plasterkami jalapeno w zalewie i pomidorkami koktajlowymi smakuje jeszcze lepiej. :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Baba ghanoush/moutabbal”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 stycznia 2015 22:20
  • piątek, 09 stycznia 2015
    • Spontaniczna sałatka

      Miałam napisać jeden z zaległych przepisów, ale skoro zrobiłam całkiem spontanicznie sałatkę, zapisuję ją, póki jeszcze nie jest zjedzona i pamiętam :)

      SKŁADNIKI:

      - miks sałat, tu jest całkowita dowolność

      - 1 lub 2 szalotki

      - garść oliwek

      - 1-2 piersi z kurczaka

      - 1 mała marchewka

      - 250g pomidorków koktajlowych

      - opcjonalnie 3 plasterki jalapeno w zalewie octowej (ja namiętnie kupuję La Costeña), pół papryki

      SOS:

      - 1 łyżeczka miodu

      - musztarda (użyłam francuskiej i dijon)

      - łyżeczka octu balsamicznego

      - kubeczek jogurtu naturalnego (nie miałam śmietany, ale też było dobrze)

      - 3 łyżeczki majonezu lub więcej, według uznania

      - 1 łyżeczka oliwy

      - przyprawy: pieprz, sól, pieprz ziołowy, estragon, vegeta ekologiczna

      MARYNATA DO KURCZAKA:

      - łyżeczka miodu, odrobina oliwy, sól, pieprz, curry, vegeta ekologiczna lub przyprawa do kurczaka, pieprz ziołowy, odrobina musztardy

       

      Kurczaka myjemy, kroimy w drobną kostkę, zalewamy marynatą i odstawiamy.

      Sałatę myjemy, suszymy, rozrywamy liście na drobniejsze kawałki, wkładamy do miski, w której docelowo będzie sałatka. Marchewkę płuczemy, obieramy, ścieramy na tarce o drobnych oczkach, odciskamy z wody i wsypujemy do miski z sałatą. Pomidorki myjemy, przekrawamy na połówki, dorzucamy do całości. Podobnie z oliwkami - garść oliwek odsączamy z zalewy i kroimy w plasterki, szalotkę obieramy i kroimy w piórka. Jalapeno siekamy drobniutko, całość mieszamy i wstawiamy do lodówki (można jeszcze dodać zwykłą paprykę). W międzyczasie smażymy naszego kurczaka na odrobinie oleju rzepakowego lub z oliwek. Niezbyt długo, żeby się nie zrobił suchy. Studzimy (w moim przypadku błyskawicznie na parapecie, nie ma to jak zima).

      Przygotowujemy sos - wlewamy jogurt do miseczki, dodajemy musztardę (ilość według uznania, ja dałam całkiem sporo, kilka łyżeczek), mieszamy to z miodem, octem, łyżeczką oliwy, 3 łyżeczkami majonezu, dodajemy przyprawy (zwłaszcza estragon jest tu kluczowy, świetnie łączy się z musztardą), można wycisnąć do sosu ząbek czosnku (pominęłam). Całość najlepiej rozmieszać trzepaczką lub widelcem, ponieważ majonez pozostawia grudki.

      Gdy kurczak ostygnie wrzucamy go do sałatki, mieszamy. Podajemy sałatkę polaną sosem (już na talerzu), najlepiej z tostami albo grzankami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      piątek, 09 stycznia 2015 19:55