Notatnik z przepisami

obiady

  • sobota, 19 marca 2016
    • Polenta z boczkiem

      Polenta okazała się bardzo wdzięczna do przygotowania, można ją modyfikować na wiele sposobów, przyrządzić na słodko, zapiec z owocami, można dodać do niej ser grana padano albo parmezan, podać z różnymi wariantami sosów np. z grzybowym lub serowym i tym sposobem uczynić z niej danie główne lub dodatek zamiast ryżu lub ziemniaków. Dobrze smakuje grillowana, najlepiej przełamana jakimś bardziej zdecydowanym smakiem.

      - 1 szklanka kaszy kukurydzianej

      - garść szczypiorku

      - garść startego cheddara

      - ok. 80g wędzonego boczku w plastrach

      - odrobina oliwy do posmarowania blachy

      - 0,5 litra wody

      - 0,5 kostki rosołowej (kostkę można oczywiście zastąpić naturalnym wywarem warzywnym lub mięsnym np. pół na pół z ww. wodą)

      - do przyprawienia: płatki chilli, cząber, bazylia, pieprz, sos worcester, pieprzy syczuański, kmin rzymski

      Zagotować w garnku wodę, zmniejszyć ogień (nie może się gotować za mocno), rozpuścić w wodzie kostkę rosołową i stopniowo, cały czas energicznie mieszając, dosypywać po łyżce kaszy kukurydzianej. Należy tu bardzo uważać, by nie zrobiły się grudki. Mieszać aż masa zacznie gęstnieć i bulgotać, przyprawić, dodać drobno pokrojony boczek, szczypiorek i ser. Gdy masa zrobi się gęsta należy ją wylać na blachę lub do innego wcześniej posmarowanego oliwą naczynia, wygładzić powierzchnię, posypać z wierzchu kaszą kukurydzianą, by polenta zrobiła się chrupiąca i odczekać, by wierzch zaczął tężeć. Włożyć do piekarnika i podpiec ok. 15 minut. Wyjąć, wystudzić (gdy masa zrobi się zimna, całość całkiem stężeje). Podawać krojoną np. w trójkąty na zimno lub uprzednio podgrzaną (na patelni, w mikrofalówce) z sosem pomidorowym przygotowanym wedle uznania (lub innym), z sałatką lub z młodym szpinakiem, posypaną serem cheddar i polaną glazurą balsamiczną.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      sobota, 19 marca 2016 18:33
  • czwartek, 29 października 2015
    • Bataty!

      Bataty "chodziły" za mną od jakiegoś czasu i ciągle jakoś brakowałoodwagi, żeby się za nie zabrać, ale ostatnio się zmobilizowałam, kupiłam nieco więcej niż kilogram i dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać, co z nimi zrobić. Na pierwszy ogień poszły bataty pieczone w formie frytek, ciekawe w smaku, ale naprawdę trzeba być miłośnikiem słodkości w kuchni, bo dla niektórych ich słodycz jest nie do zniesienia. Z reszty tych ziemniaków postanowiłam więc, swoim zwyczajem, zrobić eksperymentalną zupę krem i o dziwo okazała się sukcesem. :)

       

      FRYTKI Z BATATÓW PIECZONE W PIEKARNIKU:

      - 2-3 bataty

      - 2-3 ząbki czosnku

      - oliwa

      - sok z połowy cytryny

      - sól, pieprz, papryka chili, rozmaryn

      Bataty obrać, umyć, pokroić na podłużne frytki, polać oliwą, obsypać przyprawami i wymieszać całość ręką. Wyłożyć na papier do pieczenia, by nie zachodziły na siebie, można podlać jeszcze odrobinę oliwą z wierzchu i posypać czosnkiem pokrojonym na mniejsze kawałki. Piec do miękkości w temperaturze ok. 180 stopni. Pod koniec pieczenia można ułożyć na wierzchu świeże gałązki ziół i skropić sokiem z cytryny. Najlepiej podawać z dipem serowym, np. z sera gorgonzola lub innego pleśniowego.

      EDIT: frytki z batatów obtoczonych w oliwie ze sproszkowanym chili, sosem worcester i czarnuszką są doskonałe. :)

       

      ZUPA KREM Z BATATÓW:

      Składniki:

      - 3 bataty

      - 2-3 małe marchewki

      - 1 łodyga selera naciowego

      - 2 ząbki czosnku

      - 1 średnia cebula

      - 2-3 plastry boczku lub surowej szynki (np. szwarcwaldzkiej)

      - 1 litr bulionu warzywnego lub mięsnego wołowego (od biedy kostka)

      - 1 łyżka koncentratu pomidorowego lub 5-6 łyżek passaty pomidorowej

      - 1 łyżka masła, oliwa do smażenia

      - 100-150g serka topionego o smaku szynki

      - przyprawy: ocet balsamiczny, sos piri-piri, papryka chili mielona, 3 listki laurowe, 3 ziarenka ziela angielskiego, pieprz czarny ziarnisty, cząber suszony, papryka wędzona, vegeta ekologiczna

      Na dno garnka wlewamy oliwę i dodajemy łyżkę masła. Pokrojoną drobno cebulę wrzucamy na oliwę, posypujemy solą, szklimy, dodajemy 2-3 plastry szynki surowej lub boczku, smażymy razem aż tłuszcz się wytopi i mięso się zarumieni, wyciągamy zrumienioną szynkę. Dodajemy czosnek pokrojony na kawałki, smażymy chwilę razem (tak, by czosnek się nie zrumienił, bo zgorzknieje!), zalewamy bulionem, doprowadzamy do wrzenia i wrzucamy pokrojone warzywa; marchewkę, seler naciowy, bataty. Dodajemy do gotującego się wywaru liście laurowe, ziele angielskie, pieprz ziarnisty i gotujemy aż warzywa zmiękną. Po tym czasie zdejmujemy zupę z palnika, wrzucamy do niej serek topiony, rozpuszczamy go i przestudzamy całość. Gdy zupa przestygnie, wyławiamy z niej ziele angielskie i liście laurowe, miksujemy na gładki krem, przyprawiając ją i regulując jej smak wedle uznania stopniowym dodawaniem po łyżce passaty pomidorowej. Dobrze jest dodać odrobinę wędzonej papryki i octu balsamicznego, a jeśli lubimy ostre potrawy, również sos piri-piri albo papryczkę chili. Krem przypomina trochę w smaku chrupki bekonowe i jest naprawdę zaskakująco dobry. Proponuję podanie go z kwaśną śmietaną na wierzchu lub bryndzą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 października 2015 00:28
  • poniedziałek, 19 października 2015
    • Penne z szynką szwarcwaldzką i suszonymi pomidorami

      Wbrew pozorom to danie nie jest drogie, a dość wyszukane, koszt jednej porcji to około sześć, w porywach siedem, złotych.

      Potrzebujemy (dla 2 osób):

      - 500g makaronu penne

      - 100ml śmietany 18%

      - 2 zielone cebulki

      - 2 ząbki czosnku

      - sos balsamiczny

      - 50 - 100g szynki szwarcwaldzkiej (ilość zależna od upodobań)

      - oliwa, łyżka masła

      - garść pomidorów suszonych (ok. 100g)

      - 0,5 szklanki białego wina (u mnie lidlowski Tokaj, 10zł za butelkę)

      - przyprawy, które użyłam: oregano suszone, tymianek, pieprz czarny, płatki chili, pieprzy syczuański, 2 łyżeczki cukru brązowego, 0,5 łyżeczki toskańskiego miodu spadziowego, sos piri-piri, ćwiartka kostki rosołowej, świeża bazylia

      Szynkę w plastrach kroimy w kosteczkę lub rwiemy na kawałeczki, pomidorki siekamy na drobniejsze cząstki, kroimy zieloną cebulkę (wraz z cybuszkami, część cybuszków pozostawiamy do dekoracji). Szynkę rumienimy na oliwie (można dodać oliwy z suszonych pomidorów), dodajemy pomidory i cebulkę, smażymy razem. Zalewamy białym winem i gotujemy razem ok.5 minut. Po tym czasie hartujemy śmietanę i wlewamy do całości na patelnię, na tym etapie regulujemy smak, jeśli jest zbyt kwaśny, dodajemy cukier brązowy/miód. Sypiemy pieprz, dodajemy kostkę, można podlać wodą, by sos stał się rzadszy, dodajemy ocet balsamico do smaku, łyżkę masła, ścieramy lub wyciskamy do sosu ząbek lub dwa czosnku, przyprawiamy dalej według uznania. Ja doprawiłam dla ostrości sosem piri-piri, dodałam również szczyptę oregano i tymianku. Ugotowany, odcedzony makaron penne zalewamy w garnku tak przygotowanym sosem i podajemy posypany zieloną cebulką, świeżą bazylią i polany sosem balsamicznym. Doskonale smakuje z lampką białego wina. :)

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 października 2015 16:39
  • wtorek, 02 czerwca 2015
    • "Gulasz" z ciecierzycy

      Kolejny szybki obiad w wersji wegetariańskiej, gdyby nie to, że dodałam do niego trochę masła, byłby wręcz wegański. Czas przygotowania to ok. pół godziny.

      Składniki:

      - 1 słoik/puszka ciecierzycy (400g),

      - 1 cebula

      - 1 papryka

      - 0,5 cukinii

      - 1 marchewka

      - 3 łodygi selera naciowego

      - 2 ząbki czosnku

      - 400g pomidorów krojonych

      - 1 mała papryczka chili

      - garść korniszonków

      - oliwa i masło do smażenia

      - pęczek świeżej pietruszki lub świeży tymianek

      - szklanka bulionu (warzywny, drobiowy lub, od biedy, kostka rosołowa)

      - przyprawy: pieprzy syczuański, ocet balsamico, czubryca zielona, sól, curry, kilka ziarenek kolendry, kumin, papryka słodka, papryka wędzona, można użyć też sosu sojowego, sosu Worcester i koreańskiej pasty paprykowej gochujang.

       

      Kroimy cebulę, paprykę, marchewkę, selera, cukinię w kostkę, papryczkę chili w plasterki (jeśli nie chcemy, by było zbyt ostre usuwamy pestki), korniszonki w plasterki, smażymy razem na maśle z oliwą, gdy warzywa trochę zmiękną, podlewamy całość szklanką bulionu i dusimy pod przykryciem. Gdy się podduszą i będą miękkie, dodajemy czosnek i posiekaną pietruszkę (ilość wedle uznania), podsmażamy, zalewamy pomidorami krojonymi. Ciecierzycę odsączamy na sitku z zalewy, opłukujemy i dodajemy do całości, dusimy razem pod przykryciem ok. 5-7 minut. Przyprawiamy. Podajemy z ryżem naturalnym, kaszą jęczmienną lub kuskusem, na wierzch można dać łyżkę śmietany i świeże zioła.

      EDIT:

      Zamiast ciecierzycy nada się też zwykła fasola z puszki, np. czarna fasola (bardzo zdrowa), dodatek chorizo albo węgierskiej kiełbasy suszonej byłby idealny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 czerwca 2015 19:00
  • środa, 20 maja 2015
    • Obiad ekspresowy - spaghetti z cukinią i pomidorami

      Lekki obiad w dwadzieścia minut? Ależ proszę bardzo.

       

      Spaghetti z cukinią, pomidorami i cheddarem (2-3 osoby):

      - 1 cukinia

      - 2 małe pomidory

      - 1 cebula

      - 1-2 ząbki czosnku (wedle uznania)

      - ocet balsamiczny/winny/sok z cytryny

      - 50g sera cheddar

      - świeże zioła (miałam pietruszkę i miętę, ale spokojnie nada się również bazylia, oregano, cząber)

      - oliwa

      - 1 łyżka masła

      - przyprawy: pieprz syczuański, curry, pieprz czarny, sól, papryka chili, papryka słodka lub inne wedle uznania

      - makaron spaghetti lub tagliatelle

      - ew. ketchup lub koncentrat pomidorowy (ok. 2 łyżeczki)

      Cukinię i pomidory myjemy, bez obierania kroimy w drobne cząstki, cebulę siekamy bardzo drobno, podobnie czosnek. Cukinię wraz z cebulą wrzucamy do garnuszka, zalewamy oliwą i dodajemy masło. Przesmażamy, po czym dalej dusimy pod przykryciem aż zmięknie. Dodajemy pokrojone pomidory i czosnek, dusimy do miękkości. Na tym etapie można dodać łyżeczkę koncentratu pomidorowego lub ok. 2 łyżeczki ketchupu. Przyprawiamy, dodajemy ocet lub sok z cytryny. Podajemy z makaronem spaghetti, posypane cheddarem pokrojonym w kostkę i posiekanymi ziołami. Najlepiej smakuje z lampką wina. :) Voila!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      środa, 20 maja 2015 17:41
  • środa, 01 kwietnia 2015
    • Bliski Wschód coraz bliższy :)

      Kofta, kufta, kefta - to danie znajdziemy pod różnymi nazwami, w zależności od regionu, w którym będziemy ją zajadać. Jedno pozostaje niezmienne - jest to mielone mięso grillowane lub pieczone o kształcie zbliżonym do cygara, nabite na szaszłyk. Zrobiłam je trochę po swojemu, już bez szaszłyka upiekłam je w piekarniku i dodałam coś, co w krajach Bliskiego Wschodu uznane byłoby kategorycznie za haram, czyli wieprzowinę. Do kotlecików nie dodajemy bułki tartej, mąki, czy jajka.

      Składniki:

      - ok. 700g mięsa mielonego - w moim przypadku pół na pół wieprzowina z wołowiną, można zrobić z indyka, najlepiej z baraniny lub jagnięciny

      - 1 cebula drobniutko posiekana

      - 1 - 2 ząbki czosnku

      - pół pęczka świeżej natki pietruszki

      - 1 łyżeczka startej skórki cytrynowej

      - mix przypraw: ok. pół łyżeczki kuminu (kminu rzymskiego - ważny składnik!), papryka słodka, papryka ostra, odrobina cynamonu i imbiru suszonego, gałka muszkatołowa, goździki, pieprz, sól, utłuczone nasiona kolendry, kardamon, odrobina curry

      Mięso mielone mieszamy z przyprawami, cebulą, czosnkiem, pietruszką, wyrabiamy jak ciasto i odstawiamy do lodówki na jakiś czas, najlepiej jak najdłużej. W moim przypadku było to około godziny. Przygotowujemy sobie blachę do pieczenia, wykładamy ją papierem, formujemy mięso w kulki (mniej więcej wielkości jajka) i wydłużamy je nieco do owalnego kształtu. Wykładamy na blachę, smarujemy każdy kawałek oliwą, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy do momentu aż będą całe zarumienione (trudno mi orzec jak długo, nigdy nie pilnuję czasu dokładnie, ale myślę, że pół godziny do 40min). W tym czasie przygotowujemy do tego jakąś sałatkę (np mix sałat z pomidorkami koktajlowymi i sosem musztardowym albo tradycyjną bliskowschodnią salat israeli/salat aravi - czyli pokrojone w drobną kostkę pomidory, ogórki gruntowe, cebula, rzodkiewki, chili, sok z cytryny z oliwą, pęczek pietruszki i mięty) i koniecznie ryż ugotowany z curry i ziarnami kardamonu (najlepiej jeśli ryż ugotujemy w rosole, choć na kostce od biedy też przejdzie :)). Ziarna wrzucamy do wody z gotującym się ryżem, uprzednio zgniecione lekko (nie szczędzimy kardamonu, 5 ziaren to minimum).

      Talerz wykładamy ryżem płasko, na to układamy kuftę i przyozdabiamy listkami pietruszki. Podajemy z sałatką.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Bliski Wschód coraz bliższy :)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      środa, 01 kwietnia 2015 22:13
    • Szybki obiad - pesto bazyliowe

      Dwadzieścia minut, doniczka bazylii i odrobina chęci - tyle wystarczy, by zrobić ekspresowy obiad, który nie byłby "gotowcem" ze słoika. :)

       

      Potrzebujemy:

      - doniczkę świeżej bazylii,

      - ok. 2 - 2,5 łyżki pestek słonecznika (lub nerkowca, lub dyni),

      - ok. 10 - 15g startego parmezanu, grana padano lub innego twardego sera (od biedy używamy takiego już utartego z paczuszki, takiej o pojemności 40g, jakie dostaniemy niemal w każdym spożywczym)

      - 1 ząbek czosnku

      - sól, pieprz

      - odrobina wody

      - 1 łyżeczka masła

      - kilka łyżek oliwy z oliwek (stosuję "na oko")

       

      "Golimy" naszą biedną badylię za pomocą nożyczek ze wszystkich gałązek. Myjemy, obrywamy liście, wrzucamy je do miski/blendera. Słonecznik prażymy na suchej patelni, dodajemy do bazylii, wyciskamy do tego ząbek czosnku, sypiemy ser, sól, pieprz, zalewamy oliwą i kilkoma łyżeczkami wody, dorzucamy masło. Miksujemy, pesto powinno być w postaci pasty z dość sporą ilością oliwy, więc w miarę miksowania dolewamy oliwy, możemy to zakwasić odrobiną soku z cytryny do smaku, dodać więcej sera lub wody, w zależności od tego, jakie nam bardziej odpowiada. Pesto odstawiamy na chwilę, żeby smaki się "przegryzły" i w tym czasie szybciutko gotujemy spaghetti. Podajemy spaghetti wymieszane już w garnku z pesto, posypane startym serem na wierzchu. Zajadamy. :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      środa, 01 kwietnia 2015 21:51
  • sobota, 07 lutego 2015
    • Polędwiczki z kurczaka w cydrze i jabłkach

      Przepis powstał w przypływie kulinarnego geniuszu, kiedy skojarzyłam fakt otwartej butelki cydru i trzech samotnych jabłek z pomysłem na obiad, który chodził mi po głowie od dawna. W końcu się udało! :)

       

      Składniki (dla 2-3 osób):

      - 2-3 jabłek

      - oliwa/olej rzepakowy

      - 0,5 łyżeczki musztardy (opcjonalnie)

      - 400g kurczaka (polędwiczki lub filety)

      - ok. 100ml słodkiej śmietanki 18%

      - ocet balsamiczny lub ocet jabłkowy (winny też się nada)

      - ok. 50ml białego wina/brandy (ja użyłam słodkie wino śliwkowe Choya), można pominąć

      - cukier trzcinowy

      - sok z połowy cytryny

      - 2-3 szalotki pokrojone w piórka

      - szklanka cydru

      - 2 łyżki masła

      - przyprawy: sól, pieprz, gałka muszkatołowa, imbir mielony, tymianek, majeranek, przyprawa korzenna, zielona czubrica

      Mięso myjemy, oczyszczamy z błonek, kroimy na polędwiczki, przyprawiamy solą, pieprzem, zieloną czubricą, imbirem, przyprawy według inwencji. Wkładamy do miski. Dajemy chlust octu, chlust oliwy, można dodać na tym etapie łyżeczkę miodu do marynaty, koniecznie trochę gałki muszkatołowej, zalewamy całość kieliszkiem słodkiego wina. Odstawiamy.

      Gdy mięso się spokojnie marynuje pod przykryciem w lodówce, kroimy jabłka w ósemki, ale nie obieramy ze skóry, bo się rozpadną. Skrapiamy je sokiem z cytryny (odrobinę soku zostawiamy jeszcze na koniec) i przekładamy do płytkiego garnka. Smażymy jabłka na maśle (można dodać trochę oleju) posypane cukrem brązowym. Gdy jabłka nam się skarmelizują i trochę zmiękną, przekładamy je do naczynia, a powstały na dnie garnka sos podlewamy odrobiną wody, by go trochę rozrzedzić, wlewamy marynatę z mięsa i odstawiamy na bok.

      Mięso smażymy na patelni na oleju, nie za długo, tylko by się obsmażyło z każdej strony, przekładamy je do płytkiego garnka z sosem. Na tej samej patelni, co mięso, smażymy szalotkę pokrojoną w piórka i całość przelewamy już do garnka z mięsem. Zalewamy całość cydrem i gotujemy do zredukowania sosu, po czym dodajemy śmietankę, musztardę, przyprawiamy tymiankiem i majerankiem oraz, jeśli mamy, jakąś korzenną przyprawą (troszeczkę), dusimy razem aż mięso nam zmięknie. Pod koniec wrzucamy jabłka, delikatnie mieszamy, żeby się nie rozpadły, skrapiamy sokiem z cytryny i jeszcze chwilę dusimy na najmniejszym płomieniu. Podajemy z kaszą jęczmienną lub z pieczonymi ziemniaczkami. W sezonie na zioła polecam świeży tymianek na wierzch. Pachnie wspaniale. :)

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      sobota, 07 lutego 2015 22:30
  • niedziela, 25 stycznia 2015
    • Ulubiona rybka

      Mój ulubiony sposób na rybkę  - zapiekanie, najlepiej w folii, z dodatkami. Danie to właściwie robi się samo, do tego podajemy ryż, sos i obiad gotowy, a zachwyt zajadających - bezcenny! :)

      SŁADNIKI:

      - filet najlepiej z łososia lub pstrąga łososiowego (trzeba liczyć, że 150-200g ryby na głowę musi być, zależy jak bardzo domownicy lubią rybę)

      - pół średniej cebuli lub dwie szalotki

      - odrobina masła

      - limonka

      - pęczek koperku

      - pół łyżeczki chrzanu ze słoiczka

      - kubek śmietany 12% lub 18%

      - łyżeczka mąki (opcjonalnie do zagęszczenia)

      - łyżeczka musztardy

      - 1 ząbek czosnku

      - 1 łyżka serka topionego (opcjonalnie)

      - przyprawy: pieprz ziołowy, naturalna vegeta, sól, pieprz, estragon

      Rybkę myjemy, wyciągamy dokładnie ości. Osuszamy ręcznikiem papierowym, posypujemy przyprawami, każdy filet osobno układamy na arkuszu folii aluminiowej i wykładamy na nią kolejno: cienkie plasterki szalotki lub zwykłej cebuli (zwykła cebula musi być bardzo cieniutko pokrojona, bo pozostanie twarda w przeciwnym wypadku), gałązkę lub dwie koperku, cieniutkie plasterki limonki i na to wszystko kilka wiórków z masła. Posypujemy całość roztartym w palcach suszonym estragonem, zawijamy szczelnie w folię, układamy na blasze i pieczemy w temperaturze 180 stopni pierwsze kilka minut, potem możemy temperaturę zmniejszyć i piec powolutku, w międzyczasie przygotowując sos. Nigdy nie wiem, jaki dokładnie jest czas pieczenia takiej ryby, po prostu regularnie sprawdzam.

      Sos, często robię cytrynowy. Jest bardzo podobny do koperkowego, tylko wyciskam do niego sok z cytryny i ścieram uprzednio sparzoną skórkę cytrynową, regulując kwaśność miodem lub cukrem. Tutaj podgrzewamy śmietanę, w której rozpuszczamy serek topiony, dodajemy trochę masła, posiekany koperek, wyciskamy do tego ząbek czosnku, dodajemy łyżeczkę musztardy oraz pół łyżeczki chrzanu i doprawiamy solą, pieprzem, można dodać cukru, jeśli śmietana była kwaśna. W przypadku, gdy sos jest zbyt rzadki, zagęszczamy go mąką (płaska łyżeczka mąki rozrobiona z zimną wodą na emulsję, ostrożnie wlana do sosu, energicznie wymieszana i zagotowana).

      Gdy rybka jest gotowa, wyciągamy ją z folii na talerze (uwaga, bo to trudna sztuka, niestety ryba z folii bardzo się rozpada), według uznania można rybę podać bezpośrednio na wylanym na talerz sosie cytrynowym/chrzanowym/koperkowym lub położyć ją obok. Podawać z ryżem.

       

      EDIT:

      Podobny sposób polega na zapieczeniu ryby w folii w ten sam sposób, tylko obłożoną cienkimi plastrami fenkułu (kopru włoskiego) i plastrami pomarańczy, również pyszne, dobrze do tego nadaje się np. dorsz. Trzeba tylko pamiętać, że fenkuł ma charakterystyczny, anyżowy smak, jeżeli nie znosimy anyżu - najpewniej nie polubimy również kopru włoskiego. Do łososia natomiast, na przykład usmażonego na patelni na odrobinie oliwy, pasują doskonale karmelizowane śliwki w cukrze - śliwki pokrojone na połówki (niekoniecznie węgierki!) zasypujemy cukrem i z odrobiną wody gotujemy do miękkości aż utworzy się z nich sos, doprawiamy odrobiną majeranku i voila!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 stycznia 2015 20:09
  • niedziela, 18 stycznia 2015
    • Warzywa w sosie słodko-kwaśnym

      To danie powstało z konieczności wymyślenia czegoś bez mięsa, co nie będzie naleśnikami ani makaronem. Wyszło całkiem nieźle, choć wszyscy zgodnie przyznali (poza jedną osobą optującą za daniem wegetariańskim), że w tym daniu przydałby się kurczak.

       

      SKŁADNIKI:

      250ml passaty pomidorowej

      2-3 łodygi selera naciowego

      1 duża cebula

      1-2 ząbki czosnku

      olej rzepakowy lub oliwa z oliwek

      2 łyżki masła

      3 małe marchewki

      1/2 puszki kukurydzy

      1/2 puszki ananasów plus syrop (pominęłam z powodu protestów domowników)

      1 papryka czerwona

      natka pietruszki do posypania na wierzch

      odrobina soku z cytryny

      1-2 łyżeczki octu balsamicznego

      1 łyżeczka cukru lub 1 łyżeczka miodu

      przyprawy: sól, pieprz, jeśli ktoś uznaje, można dać pół kostki rosołowej lub naturalną vegetę ekologiczną, curry, pieprz ziołowy, papryka ostra, papryka słodka, słodki sos chili Vitasia (z Lidla, całkiem niezły, ilość według uznania, można pominąć, ale fajnie podkręca smak)

      Warzywa myjemy, selera kroimy w plasterki, paprykę w kostkę, marchewkę również kroimy drobno. Kroimy cebulę w drobną kostkę, podsmażamy ją na oleju rzepakowym, przekładamy do garnka lub do głębokiej patelni. Resztę warzyw smażymy parę minut na tej samej patelni, co uprzednio cebulę, dodając do tego 2 łyżki masła, vegetę, sól, pieprz. Gdy trochę się podsmaży, przekładamy do garnka, zalewamy wodą, by przykryła warzywa i dusimy razem z wyciśniętym przez praskę czosnkiem aż marchewka zmięknie. Po tym czasie zalewamy całość passatą pomidorową, przyprawiamy regulując smak cukrem/miodem, sokiem z ananasa, sokiem z cytryny, octem, słodkim sosem chilli, by wyważyć smaki na słodko-kwaśny. Na tym etapie dodajemy też odsączoną kukurydzę z puszki i drobno pokrojonego ananasa. Dusimy krótko. Podajemy z ryżem i natką pietruszki na wierzchu.

       

      EDIT:

      Można robić różne wariacje tego dania. Kiedyś zdarzyło mi się zrobić gulasz z indyka w podobny sposób, tylko na rosole, z koncentratem pomidorowym i właśnie cebulą, marchewką i selerem naciowym. To danie powyżej warto urozmaicić o pokrojonego w kostkę i usmażonego indyka lub kurczaka.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Warzywa w sosie słodko-kwaśnym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      szoszanawkuchni
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 stycznia 2015 21:48